Przejdź do głównej zawartości

Dzień dwudziestytrzeci.

Nie jest łatwo się ogarnąć kiedy boli dusza. 
Leki działają. Wstałam z łóżka wcześniej, chociaż nie musiałam. Zrobiłam trening. Mam motywację, chęć czy jakkolwiek to nazwać. W końcu.
Ostatnie dwa dni przeleżałam. Egzystowałam, bez chęci do życia.
Pora regularnie ćpać tabletki szczęścia. I działać.

"Musisz zadać więcej ciosów żebym pękł 
Nie czerpię siły z kosmosu, bez patosu pokonuję lęk
nie myślę o fanfarach 
choć wiem że grają dla nas
miałem w planach wszystko na raz zgarnąć
dziś chce zrzucić balast
Jeśli się postarasz, sprawy pójdą w dobrą stronę
trzymasz życie w rękach ty masz nad wszystkim kontrolę
skoro tak jeśli zbocza tylko wydają się strome 
czemu moja droga przypomina parabole co

Z góry na dół i odwrotnie i tak w kółko
przy oknie biurko, patrze na obce podwórko 
czuję jakbym był za burtą, 
do płuc wlewa się woda
Ahoj załoga gdy, dotknie moja noga
znowu się odbije, słowo
wracam do was za chwilę
zanim brak tlenu 
już na zawsze zmieni mnie w roślinę
chcesz zostać tym kim byłem 
sprawdzam na zegarku czas 
wiem że anturaż w końcu zostawi ślady w każdym z nas 
nieważny staż to kogo znasz
i czy kojarzą twoją twarz, 
co tam grasz czy misz-masz
gryziesz piach czy lub sięgasz gwiazd
życie układa się w cykle dziś recytuję modlitwę
jutro i tak skończy się jak zwykle
Wszystkich przeszkód nie uniknę dobrze wiem jak jest 
ostrzy brzytwę ktoś kiedy nadaje SOS 
i aż po kres drogi, idę w swoją stronę 
nawet jeśli na koniec mam zakreślić parabolę to..."

Małpa, "Parabole"


Piszę już w łóżku. Do aktywności doszedł spacer z przyjaciółkami. Bardzo pozytywny dzień ♥

Komentarze

  1. Dobrze, że leki działają i czujesz się lepiej. Oby tak zostało i oby przyszedł taki dzień, gdy nie będziesz potrzebować leków, by czuć się dobrze <3 Powodzenia :*

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dzień ?

Żyję, mam się dobrze. Świat kręci się tak szybko! Wokół mnie dzieje się nagle niezwykle wiele, a jeszcze więcej ma się dziać. Waga stoi, diety nie ma, ćwiczeń poza codziennym życiem też nie. W głowie mi studia i wybór miasta, zamykanie spraw tutaj i otwieranie nowych w nowym miejscu. Naprawdę wiele osób mnie w tym wspiera i życzę takich ludzi wokół was wam. Teraz? Teraz jest po 21, a ja muszę ogarnąć paznokcie. Jutro pobudka o 6 i cały dzień w drodze. W weekend wyjątkowo duża aktywność fizyczna, potem zastanawianie się co zrobić z życiem... Powrót do domu chociaż nie wiem na jak długo. Jeżeli trafi mi się spokojniejszy okres to wrócę do ćwiczeń i zdrowej diety, ale aktualnie to nie jest na szczycie mojej piramidy wartości. Do przeczytania! <3

Kilka słów o mnie

Salut! Słowem wstępu, rat de bibliothèque to mól książkowy. Jest to określenie, które chyba najtrafniej mnie opisuje. Mogę spędzić cały dzień czytając i nie będzie to dla mnie czas zmarnowany. Ostatnio czytam głównie na kindlu i telefonie, ale w moje ręce dostał się papierowy Dietoland.  Strzasznie ciężko mi się go czyta, bo zupełnie nie rozumiem głównej bohaterki, ale chyba to i znalezienie kilku blogów o tematyce odchudzania zainspirowało mnie do powrotu w te rejony sieci. Ostatnio byłam tu trzy(?) lata temu, na innym blogu i pod inną nazwą, ale do odchudzania stale ciągnie mnie jak ćmę do ognia. Dzisiejsza waga to 69,6 co znaczy, że od ubiegłych wakacji schudłam prawie trzy kilo, a od września/ stycznia około sześciu. Tak, przytyłam w czasie roku szkolnego.  <172 cm wzrostu> Jak tytuł bloga wskazuje daję sobie cztery miesiące na odchudzanie, cel to osiem do dwunastu kilogramów mniej, czyli waga pozostanie w granicy prawidłowej.  Daję sobie tyle czasu...

Dzień siódmy.

-0.7kg. Łapią mnie myśli jak idiotyczne jest ważenie się. Przecież nie będę inną osobą, bo schudnę, przecież w moim życiu nic się nie zmieni. Tej różnicy jeszcze nie widać i gdybym się objadła jutro mogłabym ważyć więcej. Ale chodzi o to żeby te zmiany były trwałe, abym wyrobiła zdrowe nawyki. Dziś nie zapisuję zjedzonych kalorii, bo chcę nauczyć się jeść intuicyjnie. Bez liczenia, ale żeby chudnąć do "wymarzonej" wagi.  Patrzę na świat bardzo nieprzychylnym wzrokiem. Gdyby ludzie poznali moje myśli prawdopodobnie każdy miałby mnie za sukę. Okres mood . Dzisiejszy dzień spędzam z książką w ręku, bo interakcje z ludźmi mogą skończyć się źle. Jak ostatnia rozmowa z przyjacielem, który chyba jest na mnie zły i teoretycznie może mieć do tego prawo/powód, ale i tak poczekam aż to on się pierwszy odezwie.   W planach na ten tydzień jest rozpoczęcie cardio jak tylko będę w stanie normalnie chodzić (okres + tragiczne zakwasy na razie wyłączają mnie z ruchu) i dokończenie kilku...