Najadłam się, boli mnie brzuch i głowa. Kara
Szybkie podsumowanie, były dwa dni jedzenia, dzień normalnego jedzenia i dwa dni jedzenia mało. Waga spadła, rzekomo sporo, ale oficjalnie zważę się w poniedziałek i wtedy przedstawię wynik.
Weekend spędzę nad jeziorem unikając jedzenia, bo mam coraz większą ochotę je ograniczyć. Złe, złe myśli.
Czekam na mi band, dowiem się ile kalorii spałam w praktyce i mam nadzieję, że to zmotywuje mnie do ćwiczenia i zdrowego jedzenia. Od poniedziałku wrócę do prowadzenia bilansów.
Z pozytywów, spędzam czas z przyjaciółmi i mam w planach kilka ciekawszych wyjść. Do tego w moim domu jest nowe dziecko! Jestem zakochana w świnkach morskich. Parę miesięcy temu umarła jedną z nich, a przedwczoraj zawitała w moje progi nowa, malutka dziewczynka. To niesamowite, trzymać w dłoni, dokładnie na jej połowie maleńkie życie. Jeszcze przestraszone, ciche i niepewne. Szczególnie, gdy obok siedzi jej starsza siostra, czterokrotnie większa, ruchliwa, gadatliwa i w pełni swobodna.
Fun fact o mnie: do życia bardziej potrzebuję towarzystwa zwierząt niż ludzi. Po śmierci świnki miałam atak paniki.
Nie będę pisać regularnie, na pewno nie przez weekend. Od poniedziałku (uwielbiam to stwierdzenie!) mam nadzieję pojawiać się częściej, bo chyba to mnie najbardziej motywuje.
Trzymajcie się cieplutko ❤
Szybkie podsumowanie, były dwa dni jedzenia, dzień normalnego jedzenia i dwa dni jedzenia mało. Waga spadła, rzekomo sporo, ale oficjalnie zważę się w poniedziałek i wtedy przedstawię wynik.
Weekend spędzę nad jeziorem unikając jedzenia, bo mam coraz większą ochotę je ograniczyć. Złe, złe myśli.
Czekam na mi band, dowiem się ile kalorii spałam w praktyce i mam nadzieję, że to zmotywuje mnie do ćwiczenia i zdrowego jedzenia. Od poniedziałku wrócę do prowadzenia bilansów.
Z pozytywów, spędzam czas z przyjaciółmi i mam w planach kilka ciekawszych wyjść. Do tego w moim domu jest nowe dziecko! Jestem zakochana w świnkach morskich. Parę miesięcy temu umarła jedną z nich, a przedwczoraj zawitała w moje progi nowa, malutka dziewczynka. To niesamowite, trzymać w dłoni, dokładnie na jej połowie maleńkie życie. Jeszcze przestraszone, ciche i niepewne. Szczególnie, gdy obok siedzi jej starsza siostra, czterokrotnie większa, ruchliwa, gadatliwa i w pełni swobodna.
Fun fact o mnie: do życia bardziej potrzebuję towarzystwa zwierząt niż ludzi. Po śmierci świnki miałam atak paniki.
Nie będę pisać regularnie, na pewno nie przez weekend. Od poniedziałku (uwielbiam to stwierdzenie!) mam nadzieję pojawiać się częściej, bo chyba to mnie najbardziej motywuje.
Trzymajcie się cieplutko ❤
Jestem tutaj pierwszy raz. Zostanę na dłużej i chętnie poznam cię lepiej. Czekam aż pojawisz się w poniedziałek :)
OdpowiedzUsuńZostawiam link do swojego bloga, jeśli masz ochotę zajrzeć:
Usuńhttps://okruszkiwposcieli.wordpress.com/
Trzymaj się ciepło!
~Mirabelle