Przejdź do głównej zawartości

Dzień ósmy-jedenasty

Najadłam się, boli mnie brzuch i głowa. Kara

Szybkie podsumowanie, były dwa dni jedzenia, dzień normalnego jedzenia i dwa dni jedzenia mało. Waga spadła, rzekomo sporo, ale oficjalnie zważę się w poniedziałek i wtedy przedstawię wynik.
Weekend spędzę nad jeziorem unikając jedzenia, bo mam coraz większą ochotę je ograniczyć. Złe, złe myśli.
Czekam na mi band, dowiem się ile kalorii spałam w praktyce i mam nadzieję, że to zmotywuje mnie do ćwiczenia i zdrowego jedzenia. Od poniedziałku wrócę do prowadzenia bilansów.

Z pozytywów, spędzam czas z przyjaciółmi i mam w planach kilka ciekawszych wyjść. Do tego w moim domu jest nowe dziecko! Jestem zakochana w świnkach morskich. Parę miesięcy temu umarła jedną z nich, a przedwczoraj zawitała w moje progi nowa, malutka dziewczynka. To niesamowite, trzymać w dłoni, dokładnie na jej połowie maleńkie życie. Jeszcze przestraszone, ciche i niepewne. Szczególnie, gdy obok siedzi jej starsza siostra, czterokrotnie większa, ruchliwa, gadatliwa i w pełni swobodna.

Fun fact o mnie: do życia bardziej potrzebuję towarzystwa zwierząt niż ludzi. Po śmierci świnki miałam atak paniki. 

Nie będę pisać regularnie, na pewno nie przez weekend. Od poniedziałku (uwielbiam to stwierdzenie!) mam nadzieję pojawiać się częściej, bo chyba to mnie najbardziej motywuje.

Trzymajcie się cieplutko ❤

Komentarze

  1. Jestem tutaj pierwszy raz. Zostanę na dłużej i chętnie poznam cię lepiej. Czekam aż pojawisz się w poniedziałek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zostawiam link do swojego bloga, jeśli masz ochotę zajrzeć:
      https://okruszkiwposcieli.wordpress.com/

      Trzymaj się ciepło!
      ~Mirabelle

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dzień ?

Żyję, mam się dobrze. Świat kręci się tak szybko! Wokół mnie dzieje się nagle niezwykle wiele, a jeszcze więcej ma się dziać. Waga stoi, diety nie ma, ćwiczeń poza codziennym życiem też nie. W głowie mi studia i wybór miasta, zamykanie spraw tutaj i otwieranie nowych w nowym miejscu. Naprawdę wiele osób mnie w tym wspiera i życzę takich ludzi wokół was wam. Teraz? Teraz jest po 21, a ja muszę ogarnąć paznokcie. Jutro pobudka o 6 i cały dzień w drodze. W weekend wyjątkowo duża aktywność fizyczna, potem zastanawianie się co zrobić z życiem... Powrót do domu chociaż nie wiem na jak długo. Jeżeli trafi mi się spokojniejszy okres to wrócę do ćwiczeń i zdrowej diety, ale aktualnie to nie jest na szczycie mojej piramidy wartości. Do przeczytania! <3

Kilka słów o mnie

Salut! Słowem wstępu, rat de bibliothèque to mól książkowy. Jest to określenie, które chyba najtrafniej mnie opisuje. Mogę spędzić cały dzień czytając i nie będzie to dla mnie czas zmarnowany. Ostatnio czytam głównie na kindlu i telefonie, ale w moje ręce dostał się papierowy Dietoland.  Strzasznie ciężko mi się go czyta, bo zupełnie nie rozumiem głównej bohaterki, ale chyba to i znalezienie kilku blogów o tematyce odchudzania zainspirowało mnie do powrotu w te rejony sieci. Ostatnio byłam tu trzy(?) lata temu, na innym blogu i pod inną nazwą, ale do odchudzania stale ciągnie mnie jak ćmę do ognia. Dzisiejsza waga to 69,6 co znaczy, że od ubiegłych wakacji schudłam prawie trzy kilo, a od września/ stycznia około sześciu. Tak, przytyłam w czasie roku szkolnego.  <172 cm wzrostu> Jak tytuł bloga wskazuje daję sobie cztery miesiące na odchudzanie, cel to osiem do dwunastu kilogramów mniej, czyli waga pozostanie w granicy prawidłowej.  Daję sobie tyle czasu...

Dzień siódmy.

-0.7kg. Łapią mnie myśli jak idiotyczne jest ważenie się. Przecież nie będę inną osobą, bo schudnę, przecież w moim życiu nic się nie zmieni. Tej różnicy jeszcze nie widać i gdybym się objadła jutro mogłabym ważyć więcej. Ale chodzi o to żeby te zmiany były trwałe, abym wyrobiła zdrowe nawyki. Dziś nie zapisuję zjedzonych kalorii, bo chcę nauczyć się jeść intuicyjnie. Bez liczenia, ale żeby chudnąć do "wymarzonej" wagi.  Patrzę na świat bardzo nieprzychylnym wzrokiem. Gdyby ludzie poznali moje myśli prawdopodobnie każdy miałby mnie za sukę. Okres mood . Dzisiejszy dzień spędzam z książką w ręku, bo interakcje z ludźmi mogą skończyć się źle. Jak ostatnia rozmowa z przyjacielem, który chyba jest na mnie zły i teoretycznie może mieć do tego prawo/powód, ale i tak poczekam aż to on się pierwszy odezwie.   W planach na ten tydzień jest rozpoczęcie cardio jak tylko będę w stanie normalnie chodzić (okres + tragiczne zakwasy na razie wyłączają mnie z ruchu) i dokończenie kilku...