Przejdź do głównej zawartości

Pourquoi?

Dlaczego?


  • bo lubię się dobrze czuć w swojej skórze
  • bo kocham moje ciało, a zdrowe jedzenie i dieta to forma dbania o nie
  • bo za często porównuję się do innych, a to podniesie moją pewność siebie
  • bo będę o czym miała myśleć na wakacjach ;p
  • bo będę mogła odciążyć stawy, które tak często się skarżą
  • bo będę miała lepszą kondycję i zdążę uciec w razie apokalipsy zombie
  • bo ludzie będą pytać jak i kiedy, a ja odpowiem, że zdrowo i w międzyczasie ;p
  • bo będę mogła uspokoić myśli planując następny dzień
  • bo chcę być dla siebie motywacją! ♥

Komentarze

  1. Super blog. Zapraszam do siebie:
    https://beautiful-world-is-my-dream.blogspot.com
    Powodzonka i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Dzień dwudziesty.

Boję się. Nie mam ku temu powód, nie boję się czegoś konkretnego. Za to mam ochotę płakać. Ze strachu. Boję się. Zaburzenia lękowo-depresyjne. A leków nie biorę, bo już było dobrze. Jutro wracają. Tabletka szczęścia żeby nie być suką. Tabletka szczęścia żeby się nie bać. Tabletka szczęścia żeby nie płakać. Z jedzeniem kijowo, jadłam całkiem sporo. Pewnie na wadze jest więcej, więc poczekam do wtorku z jej sprawdzeniem. Żeby się uspokoić planuję. To pomaga mi złapać dech. Nienawidzę się dusić. Nienawidzę i bardzo się boję. Minimum 3 litry wody. Minimum 500 kalorii spalonych podczas ćwiczeń.  Minimum 5000 kroków w ciągu dnia. Minimum jedzenia, wegański dzień. W planach konkretna nauka francuskiego i angielskiego. Francuski wzbogacanie słownictwa, angielski słownictwo, gramatyka i w sumie wszystko co się da. Do tego rano zrobię paznokcie, bo już nie mam czego obgryzać. Paskudny nawyk! Muzyka aż zasnę. Głośna, bo zagłusza myśli. I budzik na 7, bo nie chcę marnować dnia.

Dzień czternasty i piętnasty

♥ -1.6 Nie miałam wczoraj weny do pisania. Drugi dzień 1200kcal to także drugi dzień bólu głowy. No cóż. Planuję to ciągnąć do piątku/ niedzieli i wrócić do 1400kcal. Zaczęłam też ćwiczyć. Progress.  Jestem trochę zdziwiona spadkiem wagi, ale to również bardzo motywujące, cel coraz bliżej! Zawziętością, konsekewncją i pracą osiągnę sukces. Bez drogi na skróty, bez niszczenia zdrowia. Bo czy podniosłabym się po raz kolejny?

Dzień ósmy-jedenasty

Najadłam się, boli mnie brzuch i głowa. Kara Szybkie podsumowanie, były dwa dni jedzenia, dzień normalnego jedzenia i dwa dni jedzenia mało. Waga spadła, rzekomo sporo, ale oficjalnie zważę się w poniedziałek i wtedy przedstawię wynik. Weekend spędzę nad jeziorem unikając jedzenia, bo mam coraz większą ochotę je ograniczyć. Złe, złe myśli. Czekam na mi band, dowiem się ile kalorii spałam w praktyce i mam nadzieję, że to zmotywuje mnie do ćwiczenia i zdrowego jedzenia. Od poniedziałku wrócę do prowadzenia bilansów. Z pozytywów, spędzam czas z przyjaciółmi i mam w planach kilka ciekawszych wyjść. Do tego w moim domu jest nowe dziecko! Jestem zakochana w świnkach morskich. Parę miesięcy temu umarła jedną z nich, a przedwczoraj zawitała w moje progi nowa, malutka dziewczynka. To niesamowite, trzymać w dłoni, dokładnie na jej połowie maleńkie życie. Jeszcze przestraszone, ciche i niepewne. Szczególnie, gdy obok siedzi jej starsza siostra, czterokrotnie większa, ruchliwa, gadatliwa i w...